macierzyństwo

Jasiu gdzie jest kwiatek? W dupie! Czyli rozmówki z dwulatkiem poradnik

Czas czytania: 3 minut

Czekałam na ten moment z niecierpliwością. Na mowę, na słowa. Na moc jaką daje nam komunikacja. Ja człowiek wykształcony, inteligentny (nie będę tu polemizować;). Ciągle w duszy myślałam sobie “coś jest nie tak”, te miliardy godzin czytania, gadania o niczym, rozprawiania o wszystkim, ten potok słów kierowany do tego miesięcznego dziecka, które zdaje się kompletnie nie zdawać sobie sprawy z niczego. To wszystko szlag trafił. Jasiek jak nie mówił tak nie mówił. Ja wiem, że chłopcy to później wszystko. Że ta mowa to opóźniona u nich ze względów fizjologicznych nawet. No ale! Dziecko kobiety, która czytała gazety w wieku lat czterech chyba powinno coś pokazać! Coś więcej! Ale ale. Doczekałam się i ja!

Dwa lata.

Dwulatek prawie. Gada. Rozpędza się jak szalony! Zdania to jeszcze nie są ale jest ta upragniona komunikacja. Możemy się dogadać chwała Panie! I niby ja tak na to czekałam. Trochę nam to ułatwia egzystencję. Trochę. Bo bardziej chyba utrudnia.

Zdanie moje a Twoje

Bo każde z nas ma swoje zdanie. Prawda. Ale! To zdanie z reguły różni się diametralnie we wszystkich trzech stronach tej komedio-dramy! Ja uważam inaczej, syn inaczej a mąż to w ogóle kosmos! I jak tu dojść do ładu z całym tym rozgardiaszem? Łatwo nie jest. Zdecydowanie Jasiek i jego słowa stanowią tutaj spory problem. Wcześniejsze tak i nie, już były swego rodzaju utrudnieniem tego mojego życia ale teraz to już jest level hard.

Do brzegu.

Dziecko mówi mało ale klnie jak szewc!

Ja nie wiem jak to działa w tym jego mózgu cudownym, że słowa łatwe, używane pierdylion razy dziennie do główki wejść mu nie chcą! Za to, przekleństwo niechcący wyszeptane, czy słowo potocznie uznane za brzydkie w mig Jasiek zapamiętuje i ba! Powtarza milion razy sporą dawką decybeli! Tak! I ja wiem kochani, że to nie tylko u mnie taka rzecz się dzieje. Bo komu z nas nie wymknie się nasz Polski synonim ała gdy walniemy małym palcem od nogi w krzesło, czy też staniemy radośnie na klocku lego!

I teraz poradnik!

Z własnego już doświadczenia wiem co należy zrobić a czego broń Panie Bobrze!

Sprawa pierwsza i najtrudniejsza!

Nie śmiej się!!!

Gdy Jasio na pytanie, gdzie jest kwiatek, rozkosznie, jak gdyby nigdy nic, odpowiada w dupie to nie sposób się nie roześmiać. Ale nie wolno! To pułapka! Kiedy raz zaśmiejemy się z takiego słowa, to już po nas. Słowo to będzie nas otaczać w nieskończoność w ustach tych małych potworków. Pułapka druga to ograniczona możliwość mimiki. Kiedy ten mały człowieczek zobaczy, że kąciki ust drgają w powstrzymywanym śmiechu to wierzcie mi, to jest dla nich sygnał. Sygnał że zabawa rozpoczęła się!

Nie rób afery!

Kiedy zaczniemy dziecku tłumaczyć jak bardzo brzydko się zachował, jakie to nieładne, apćfe i w ogoóle to nie zawsze skutek będzie taki jak powinien być! To dziecko może być zaciekawione dlaczego takie działanie wywołało skutek w postaci godzinnej tyrady o jakości wypowiedzi! Po prostu stwierdzi, że to musi być coś fajnego skoro jest zakazane!

Nie powtarzaj!

Czy Ty powiedziałeś dupa?

Czy Ty właśnie powiedziałeś dupa?

A czy wiesz że dupa to brzydkie słowo?

Nie wolno mówić dupa!

I w taki właśnie sposób dziecko utrwala sobie to cudne słowo 🙂 Potem będzie je nam powtarzać i powtarzać i powtarzać. I jeszcze powtarzać.

Nie opowiadaj każdej napotkanej osobie!

To jest trochę takie upokarzanie. Opowiadamy wszystkim naokoło jak to nasze dziecko brzydko się zachowało. I to z reguły przy tym dziecku. Powiem Wam coś. To tylko nam się wydaje, że dzieci to nic nie rozumieją, nie słuchają. Te gadziny rozumieją wszystko! I może im być najzwyklej w świecie przykro! Czy jeśli my zrobimy coś głupiego, to lubimy gdy nasz partner opowiada o tym wszystkim naokoło? Nie! I wyrażamy sprzeciw przeciwko takiemu zachowaniu. Dziecko takiej możliwości nie ma. I może to też prowadzić do zachowania – zrobię Ci na złość! Chyba nie warto uczyć dzieci takich wartości.

Zignoruj lub w delikatny sposób powiedz, że to nieładnie.

Wydaje mi się, że taki sposób jest najbardziej skuteczny. Chociaż wiadomo, dzieci się od siebie różnią. Jednak każde z nich ma uczucia, ma poczucie humoru, posiada chęć zaimponowania rodzicom! Wydaje mi się, że wszystkie przykłady na nie właśnie w któreś z tych uczuć uderzają. A kiedy dziecko mówi bardzo dużo brzydkich słów to rodzic denerwuje się jeszcze bardziej. Złość nie jest dobrym doradcą jeśli chodzi o wychowanie dzieci.

A Wy jak sobie radzicie z brzydkimi słowami Waszych pociech?



Close