macierzyństwo

Idealne dziecko. Utopia czy fakty?

Czas czytania: 3 minut

Twoje dziecko jest idealne? Kochasz je, wiadomo ale czy zawsze postępuje tak jak byś tego chciała? Czy zdarza Ci się podnieść głos, uciec, odpowiedzieć w dupie? Czy to oznacza, że idealne już ono nie jest, czy, że to Ty do ideału masz daleką drogę?

Jesteśmy zalewani przez dwa odmienne obrazy macierzyństwa. Albo jesteś matką idealną z idealnym dzieckiem, nigdy nie tracisz opanowania a Twoje dziecko musi chować aureolę pod anielsko blond włosami. Albo jesteś matką, która przeklina, krzyczy, często odpuszcza i swoim zachowaniem dobrego przykładu nie daje. Co ciekawe, większym powodzeniem cieszy się ten drugi rodzaj matek.

Ja? Jestem złą matką!

Znam, podglądam matki, które twierdzą, że ich dzieci to są w ogóle idealne. Że całe życie na to czekały. Żadnych problemów to one na swojej drodze nie widzą. Sielanka przeplatana z rzygami jednorożca. No niebo w czystej postaci. I teraz rodzi się pytanie czy tak jest naprawdę czy to ściema. Jeśli przyjmiemy, że to prawda to się zaczyna. Wyrzuty sumienia wobec własnej osoby. Jeśli ktoś potrafi cieszyć się macierzyństwem 24/7 i nie ma chwil słabości to jaka ze mnie matka, że czasem specjalnie zamykam się w kiblu aby nie słyszeć i nie widzieć mojego dziecka.

Jeśli czasem marzę o 15 minutach bez dziecka/dzieci

to jak bardzo paskudną rodzicielką jestem. Przecież Ania/Kasia/Helga cieszą się cały boży dzień i noc z tej łaski jaką jest posiadanie dziecka. A ja? Jestem złą matką. Tak to mnie więcej wygląda. Prawda? Niech rzuci kamieniem ktoś, kto nigdy nie miał takich myśli. Kto swoje matczyne uczucia stawiał na wokandzie. Ktoś, kto wie że jest idealną matką.

Matka to taka instytucja, która bierze na siebie wszystkie troski świata.

Mamy ten dar do zamartwiania się. O wszystko. O to czy dajemy wystarczająco dużo uczuć czy za wiele i dziecko wejdzie nam na głowę, o to czy będzie zdrowe, mądre, czy wystarczająco dużo bodźców mu dajemy czy za mało. I tak w kółko. I to nas gubi! Zamiast cieszyć się chwilą, która jest tu i teraz a za moment będzie wspomnieniem, my roztrząsamy pierdoły! Jakby one miały zaważyć na całym naszym życiu.

Czy bycie matką idealną jest możliwe?

Ależ skąd! Zawsze każdemu coś będzie nie pasować. Zawsze znajdzie się ktoś kto nas sprowadzi na ziemię. Ktoś kto znajdzie małą zadrę. A ta zadra zrobi w naszym sercu i umyśle ogromną dziurę. Zasieje wątpliwości i przestaniemy być sobą. Zaczniemy się zachowywać tak jak inni od nas tego oczekują! Ale to jest pułapka. Bo nie jesteśmy w stanie zadowolić wszystkich. Każdy ma inne spojrzenie na świat, my również.

Jeśli następnym razem będziesz się dołować, że jesteś złą matką to weź trzy oddechy i zajrzyj w głąb siebie. Zastanów się czy naprawdę tak myślisz czy to tylko efekt świata zewnętrznego. Efekt oglądania ludzi, którzy kreują swoją osobę.

System zero jedynkowy jest ogólnie popularny w naszym społeczeństwie.

Coś jest czarne albo białe. Nie ma nic pośrodku i to jest trochę niefajne, bo przecież nie musimy być tacy jak inni, podobno. Indywidualność jest fajna, podobno. Jednak gdy dochodzi do oceny naszej osoby to jeśli nie jesteś taki jak wszyscy to nikt Cię nie lubi. Bo często to co jest mówione na głos nie zawsze jest tym co ktoś ma w sercu.

Dzieci mają różny temperament. Rodzice też.

I tu się rodzi właśnie problem. Jeśli temperamenty się spasują to będzie niewątpliwie łatwiej. Jeśli nie? Im bardziej różne, tym większe dramy. Temperament to coś co jest nam dane. Nie wiadomo tylko na jakim etapie, niektórzy twierdzą, że już w okresie płodowym wiemy jacy będziemy 🙂 Dziecko aktywne, ze słabą koncentracją, takie którego wszędzie pełno będzie ogromnym wyzwaniem dla rodzica cichego, spokojnego, statecznego z niską granicą wkurwu. Z tego właśnie w większości rodzą się problemy, ucieczki do łązienki czy krzyki i nawet wyzwiska. To jest temat niezwykle trudny, który zostawię sobie na inny wpis.

Teraz chcę Ci powiedzieć, że jesteś wspaniałą matką!

Na pewno robisz dla swojego dziecka wszystko co możesz. Nie patrz na innych bo często to tylko iluzja! Często to kreowanie rzeczywistości nie ma nic wspólnego z tym co tak naprawdę w rodzinie się dzieje. Bierzemy przykład z ludzi, którzy udają. A my udajemy razem z nimi.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis to zapraszam Cię do odwiedzenia mojego profilu na facebooku i na instagramie. Będzie mi również bardzo miło jeśli pomożesz mi i udostępnisz ten wpis

Close

Fajny newsletter

Zapisz się do mojego newslettera a obiecuję wysyłać Ci tylko ważne wiadomości i tylko raz w tygodniu.  
Holler Box