Zarządzanie

7 powodów bycia w czarnej dupie.

Czas czytania: 5 minut

Starasz się. Wypruwasz sobie flaki a i tak masz poczucie, że wszystko się wali? Nic nie potrafisz zrobić na czas. Czego się nie dotkniesz to się pieprzy. Nie masz już sił na nic. Frustracja powoduje, że para wybucha uszami a ręcę drżą jak w delirce. Jesteś zła na siebie, na innych, na męża, na dzieci. Wszystko jest kurwa źle! I czytasz te złote rady, widzisz te uśmiechnięte mordki z tv czy instagrama i czujesz się jeszcze gorzej. I masz już wszystko w dupie bo po co się starać skoro nic z tego nie wyjdzie?

Ja Ci nie odpowiem na pytanie co zrobić aby było idealnie. Bo u mnie też idealnie nie jest. Czasem mam dzień gorszy podczas którego pioruny lecą mi z opuszków palców a moje nozdrza wygrywają symfonię ze Star Wars. I wtedy nic mi nie pomaga. Są to jednak już coraz rzadsze wypadki, które korelują z PMS. Normalnie, w warunkach codziennych udało mi się ustabilizować wkurw na całkiem przyzwoitym poziomie. Czytaj dalej a dowiesz się co robisz źle i jak to naprawić.

Chcę być we wszystkim najlepsza

Prawda? Ja po prostu muszę osiągać sukcesy. Jeżeli ktoś inny osiąga coś fajnego to mnie w środku skręca. Bo przecież to powinnam być ja! Prrrr czas się tutaj wyluzować i ogarnąć. Ty też odnosisz sukcesy ale nie możesz być hiper extra w każdej dziedzinie? Prawda? Postaraj się dać komuś innemu wykazać się a Ty skup się na tym co lubisz/kochasz/potrafisz robić. Nie można być alfą i omegą. Takie nastawienie sprawia, że odechciewa Ci się wszystkiego i kończysz na punkcie 7.

Jestem niezastąpiona

No kurła niezastąpiony to jest tylko Cezary Pazura w kilerze albo w epoce lodowcowej. I na tym się lista kończy. Każdego można zastąpić o czym boleśnie się jakiś czas temu przekonałam. Jeśli chcesz mieć czas dla siebie to deleguj, zlecaj i staraj się aby jak najwięcej zadań zrobił ktoś inny. Oczywiście w miarę rozsądnie bo nie przechodźmy tu z jednej cienkiej granicy na drugą. Jeśli przestaniesz cokolwiek robić to fakt, znajdziesz czas dla siebie ale utkniesz w kolejnej pułapce. Może czasem tweirdzenie, nie ma ludzi niezastąpionych jest prawdą. W końcu zdarzają się takie sytuacje. Nie pozwól jednak aby przejęły kontrolę nad Twoim życiem i dyrygowały Twoim czasem.

Wszystko musi być wykonane na czas i natychmiast

Nie masz czasem wrażenia, że planowanie jest do bani? I tak z niczym się nie wyrabiasz, więc po cholerę tracić czas na jakieś bazgroły, które i tak idą do śmieci? Bezsens. A teraz zastanów się, czy podczas Twojego planowania bierzesz pod uwagę takie parametry jak czas potrzebny na wykoananie jakiegoś punktu oraz ile Ty takich punktów do zrobienia masz? No właśnie. Podstawowym błędem podczas ustalania harmonogramu dnia czy to w pracy, czy w domu czy nawet własnych dzieci jest szaleństwo.

Na wykonanie jakiegoś zadania masz jakiś okres czasu. Czasem zadanie wydaje się być bardziej skomplikowane a czasem po prostu ktoś Cię rozproszy. Czy wiesz, że jeżeli byłeś maksymalnie skupiony na jakiejś czynności i ktoś zawróci Ci dupę jakimś chociażby pytaniem to potrzebujesz 20 minut aby Twój mózg uzyskał ponownie poziom maksymalnego skupienia? Co to oznacza? Że te 20 minut są mniej, dużo mniej produktywne niż były wcześniej. Idąc dalej, oznacza to, że zadania przesuwają się w czasie i że jesteś w czarnej dupie. Wszystko rzucasz i masz w dupie bo i tak się nie wyrobisz. A w Twojej głowie szaleją myśli typu “nic nie potrafię”, “nie radzę sobie”, “jestem beznadziejna”. I kółeczko się zamyka.

Daj sobie czas. Nie planuj zadań w maksymalnym wymiarze. W każdym dniu pozostaw sobie bufor bezpieczeństwa. Jeśli skończysz wszystko wcześniej to przybijesz sobie piątkę i usiądziesz z winkiem na kanapie. Jeśli nie skończysz? No właśnie takiej opcji nie ma. Jeśli na każde zadanie dasz sobie więcej czasu to nie ma obaw, że się nie wyrobisz. No chyba, że w trakcie usiądziesz z winkiem na kanapie.

Za dużo mówisz a za mało robisz

Oj to był właśnie mój największy problem. Jako człowiek tabelka bardzo lubię mieć wszystko zaplanowane. Najpierw planuję w głowie, potem na papierze a następnie jeszcze opowiadam te moje plany. Kiedy tak długo je wałkuję okazuje się, że albo nie mam już czasu albo straciłam zainteresowanie danym projektem, zadaniem i go nie robię. Jaka rada?

Mów o czymś dopiero jak to wykonasz. Po pierwsze będzie to dla Ciebie kop aby się np. czymś pochwalić. Wiadomo, że nie zajmujemy się tylko planowaniem obiadu i ubioru dla naszych dzieci. Po drugie będzie to sygnał dla innych bo uwierz mi nic tak nie motywuje innych osób jak Twoje sukcesy. Do dzieła zatem. I przytoczę tutaj taki cytacik “Jak krowa dużo muczy to mało mleka daje” czy jakoś tak.

Oj dobra będę miła bo ludziom będzie przykro i mnie nie polubią

Wiadomo, że tutaj się kłania asertywność ale chcę Wam pokazać jak bardzo złe jest takie myślenie. Po pierwsze wszyscy ludzie nie muszą nas lubić bo nie jesteśmy zupą pomidorową! Po drugie musimy odróżniać gdy ktoś chce nas wykorzystać. Z reguły prośby o coś są manipulacją i wykorzystywaniem. Jeśli dasz palec to ktoś zażąda całej ręki. Pamiętajcie aby w pierwszej kolejności myśleć o sobie i nie dawać z siebie więcej niż możemy! Siebie trzeba zawsze stawiać na miejscu pierwszym bo uwierzcie mi, w ostatecznym rozrachunku nikt inny Was na piedestale nie postawi.

Czy to w pracy, czy w domu musimy zawsze pamiętać o sobie. Bardzo łątwo jest wrzucić sobie na swoje garba obowiązki innych ludzi bo on taki biedny, no pomogę mu. I trach! Nawet się nie obejrzycie kiedy stanie się to normą. Inni będą celowo udawać słabszych czy mniej uzdolnionych. I ja o tym wiem bardzo dobrze! W podstawówce moja mama robiła za mnie prace plastyczne czasem do 2 w nocy! Dlaczego? Bo miałam szereg sposobów aby ją do tego przekonać. Kiedy udało się raz, w moim mózgu wytworzył się już cały schemat. I absolutnie nie można tu winić mojej mamy, starała się z całych sił nie robić tego za mnie ale ja byłam niezwykle sprytna. Efekt? Ja wstawałam zadowolona a ona niezwykle zmęczona musiała wstać do pracy.

I często właśnie wpadamy w taką pułapkę nie zdając sobie z tego sprawy albo zdając ale machamy na to ręką. Bo przecież to nie jest aż tak złe. Jest. Dla każdej ze stron. Jedna osoba uczy się jak kombinować i iść przez życie łatwiej a druga zapomina o sobie i jest coraz bardziej zamknięta w kratach przyzwyczajeń i dbania o innych.

Robię żeby robić

Sztuka dla sztuki. Czyli odjebać swoje i wyjść. Ja wiem, że hasło motywacyjne rób zawsze na 100% jest wszędzie i pewni już nim wymiotujecie. Jednakowoż ja będę obstawiać przy tym haśle. Jeśli robimy coś od niechcenia, bez zaangażowania z podejściem o matko jak mi się nie chce to efekty będą mizerne, no bo jak można coś zrobić dobrze kiedy się to robi na pół gwizdka. Będziemy mieć również poczucie beznadziejności, gorszy nastrój i słabe samopoczucie.

Jeśli jednak zmienimy nastawienie i podejście to zadzieje się magia! Czas popłynie szybciej, satysfakcja z wykonanego zadania wystrzeli strumieniami i nasza pewność siebie również poszybuje. Tak właśnie się dzieje kiedy jesteśmy pozytywnie nastawieni do życia. Czy nie warto zawalczyć o swoje dobre samopoczucie? Wystarczy trochę zmienić swój sposób myślenia. Mniej narzekać a więcej radości czerpać z codzienności.

Po co to robię skoro i tak nic się nie uda

To jest podsumowanie tego co napisałam wyżej. Jeżeli nie potrafimy dobrze zarządzać swoim czasem, układać zadań aby móc je zrobić i jesteśmy nastawieni negatywnie to nie oczekujmy, że będzie dobrze. Nic tak nie demotywuje jak porażki. Wiadomo, że z porażek trzeba wyciągać wnioski aby unikać ich na przyszłość. Trudne to jednak bardzo w praktyce. Sprawmy aby jednak wszystko było dla nas lekcją. Będzie nam w życiu łatwiej.

Zapraszam też do lektury http://kamciamamcia.pl/czy-wiesz-dlaczego-nie-masz-na-nic-czasu-ja-wiem-i-powiem/

Jeśli przydało Ci się to co napisałam daj znać w komentarzu!

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis to zapraszam Cię do odwiedzenia mojego profilu na facebooku i na instagramie. Będzie mi również bardzo miło jeśli pomożesz mi i udostępnisz ten wpis

Close