macierzyństwo

Tydzień niezamierzonej niepłodności.

Czas czytania: 2 minut

16-22 września to tydzień niezamierzonej niepłodności. Jak widzicie, ja oczywiście informuję o tym wszystkim po fakcie. Czy to z powodu mojego gapiostwa? Nie. Absolutnie. Ja po prostu nie byłam pewna czy chcę podnosić tak ważny i trudny problem. Bo niepłodność to są dramaty. Dramaty rodzin, kobiet, mężczyzn.

Niepłodność to łzy, to rozstania, to depresje. Szereg różnych zachowań ludzi. Ból. Cierpienie. Skąd to wiem? Bo sama miałam z tym problem. Sama uśmiechałam się na zewnątrz i rozpadałam w środku gdy ktoś pytał “jeszcze nie jesteś w ciąży?”. Rzucałam szamponami, mydłami i tym co mi wpadło w ręce po kolejnym teście z jedną kreską. Płakałam nocami. Obwiniałam siebie, moją chorobę. Tłumaczyłam sobie, że pewnie byłabym złą matką i natura wie co robi. Huśtawki nastrojów. Alkohol. Byle tylko nie myśleć. Chęć posiadania dziecka zamieniła się w obsesję.

To wszystko się dzieje. Cały czas. Myślisz, że jesteś z tym sama? Że jesteś nieszczęśliwa i nikt nie potrafi Cię zrozumieć? Nie. W tej chwili problem niepłodności dotyka 50 mln ludzi na świecie. W samej Polsce jest to 1.5 mln. Nie jesteś sama. Nie jesteś też gorsza!

Poświęcenie

Co jesteś w stanie zrobić aby zajść w ciążę? Aby mieć dziecko? Aby Twoje serce zamieszkało w innym ciele? Wszystko prawda? Tak. Ja też tak to odczuwałam. Pragnienie posiadania dziecka przesłoniło mi świat. Nie tylko mnie. U większości przyszłych rodziców, którzy mają problem z zajściem w ciążę tak się dzieje. Badania. Bardzo kosztowne badania. Diagnozy. Niezliczone pobieranie krwi. Spotkania. Konsultacje. Poszukiwania kogoś kto może pomóc. Życie kręci się w okół tego. Starasz się o tym nie myśleć, bo przecież każdy mówi

Odpuść! Za bardzo jesteś spięta. Sfiksowałaś na tym punkcie.

I myślisz sobie, mają rację. Powinnam odpuścić. Przestać o tym myśleć, bo życie mi ucieka między palcami! Będzie co ma być. I kiedy już uspokoisz siebie, swoją głowę, swoje ciało to ta sama osoba zadaje pytanie “a Wam nadal się nie udało? Może jesteś bezpłodna?” czym strzela Ci mocnego plaskacza w twarz. Dobija Cię. Kopie leżącego. A Ty masz ochotę krzyczeć, najgłośniej jak potrafisz. Chcesz uciec. Od tego wszystkiego. Chcesz mieć dziecko. Ale co robisz? Uśmiechasz się i mówisz, że diagnostyka trwa.

Ile razy zdarzyło Ci się zadać takie pytanie?

A Jaś nie będzie miał rodzeństwa? Zegar biologiczny tyka! Ania jest dwa lata po ślubie i w drugiej ciąży już jest a Ty? 4 lata się staracie i nadal nic? A kiedy zrobicie braciszka lub siostrzyczkę dla Jasia? Nie ma na co czekać!

Te niewinne pytania potrafią doprowadzić człowieka na skraj depresji. Nigdy nie wiesz w jakiej sytuacji znajduje się druga osoba. Być może jest po kolejnej nieudanej próbie in-vitro? Być może niedawno poroniła, przecież poronienie nie jest znowu takie rzadkie. W pierwszym trymestrze zdarza się częściej niż Ci się wydaje. Nie jest to jednak wydarzenie o którym rozmawia się podczas spotkania w windzie czy na spacerze!

Niedyskretne pytania absolutnie nie pomagają! Nikomu! To już chyba lepszy temat to polityka. Bezpieczniejszy.

Niepłodność jest trudna. Jest walką. To ciągłe myślenie. Wariowanie. Obwinianie się. To moment kiedy potrzebujesz wsparcia. Zrozumienia. Niepokojące jest to jak ogromny wpływ ma na nasze życie.


Close