ciążą,  dziecko

Jak wywołać poród??? Czy w ogóle powinno się to robić???

Czas czytania: 3 minut

Dzisiaj o temacie wywoływania porodu.

Ciąża powinna zakończyć się w 40 tygodniu – wszyscy wiemy. Tylko bodajże 4 % ciąż kończy się w terminie planowanego porodu – no pewnie też wiemy. Czasami termin wyliczony przez lekarza jest błędny. Dlaczego? Nieregularne cykle np. czyli w takiej sytuacji ciężko jednoznacznie określić datę poczęcia. Lekarze stosują bezpieczne widełki w postaci dwóch tygodni przed i dwóch tygodni po wyznaczonej dacie porodu. Poród może zacząć się w tych 4 tygodniach i wtedy mówimy, że to jest ok. Co jednak, jeśli dziecko uparcie pływa w brzuchu i ani myśli wyjść? Oczywiście taka sytuacja wymaga kontroli u ginekologa. Trzeba sprawdzić formę w jakiej jest młody obywatel, łożysko, ilość wód płodowych i inne parametry na których się nie znam bo nie jestem lekarzem. W każdym razie lekarz ocenia czy maleństwo może sobie tam dalej dryfować. Chociaż może z tym pływaniem czy dryfowaniem to przegięcie, bo jak ma pływać zgięty w “chińskie 8” w brzuchu, w którym nie ma już dla niego cm wolnej przestrzeni 😉

Żeby zachęcić maleństwo do wyjścia stosuje się naturalne metody wywoływania porodu.

Coś o tym wiem, więc podzielę się z Wami moją wiedzą, którą nabyłam poprzez praktykę. Całą ciąże bałam się, przedwczesnego porodu (krwiak w macicy) a pojawił się 12 dni po terminie i był rzeczywiście przenoszonym dzieckiem :). W związku z powyższym już na 2 tygodnie przed terminem lekarze zachęcali mnie do wykonywania pewnych różnych czynności.

Aktywność fizyczna

Oczywiście w granicach rozsądku. Większość matek powie Wam sprzątanie! Znana od dziada pradziada a raczej babki prababki metoda. W moim przypadku było sprzątanie, czterogodzinne spacery, wchodzenie i schodzenie ze schodów po kilkanaście razy dziennie (8 piętro). Starałam się dawać z siebie tyle ile organizm mi pozwalał.

Skakanie na piłce

Kojarzycie te wielkie piłki z siłowni? Pożyczyłam od siostry na ten jakże pełen oczekiwania czas i skakałam. Skakałam jak opętana! Każdą wolną chwilę spędzałam na piłce. W ogóle to świetna sprawa z tą piłką! Zakupiłam sobie taką samą i teraz po porodzie to genialna opcja. Po pierwsze ćwiczę sobie na niej, a po drugie Jasiek się uspokaja jak sobie na niej wspólnie chopsamy. Koszt? 26 zł na allegro, także dramatu nie ma. Słabo tylko jeżeli chodzi o gabaryty, no troszkę miejsca zajmuje.

Stymulacja sutków

To chyba najbardziej polecana metoda wywoływania porodu przez ginekologów spotkanych na mojej drodze (trochę ich było z ktg co 2 dni). Każdy ale to każdy bez wyjątku pytał się czy to robię. Podobno wyrzuca to oksytocynę do organizmu, która powinna pomóc. Metoda przyjemna 🙂 Nie muszę chyba opisywać szczegółów 😀

Sex

Tutaj to mogłabym nic nie pisać bo chyba żadnej ciężarnej instrukcje do niczego nie są potrzebne. W męskim nasieniu znajdują się prostaglandyny (uff napisałam) hormony, które robią robotę w szyjce macicy. Ale to nie wszystko, gdy kobieta ma orgazm dostaje dawkę oksytocyny, hormonu który jest odpowiedzialny za skurcze macicy.

I to są metody sprawdzone przeze mnie. Dokładnie, dogłębnie z ogromnym zaangażowaniem.

Już po porodzie dowiedziałam się od koleżanek o innych metodach, a szkoda że po fakcie.

Masaż konkretnych punktów na ciele

Punkt między kciukiem a palcem wskazującym, nad wewnętrznymi kostkami u stóp oraz wgłębienie na szczytach ramion. Metoda nazywa się Shiatsu. Nie sprawdziłam na sobie, nie wiem jak to działa. Warto jednak się tym tematem zainteresować w sytuacji kiedy może się to przydać.

Zioła

O tym słyszałam już w trakcie ciąży. Dokładnie o malinach. W milionach miejsc ogromnymi literami napisane było żeby nie pić w ciąży herbaty malinowej bo może wywołać poród. O matko, jakże mi się to wbiło do głowy! Ileż to razy w ciąży miałam ochotę na taką cieplutką herbatkę… Po czasie dowiedziałam się, że nie chodzi o taką zwykłą herbatę tylko taki napar z liści malin. Zaczynamy to pić już 4 tygodnie przed planowaną datą porodu i to 3 razy dziennie. Czy jest skuteczne? Nie wiem, nie sprawdziłam na sobie.

Inną alternatywą jest olej z wiesiołka. Można używać od 34 tygodnia dwa razy dziennie. Zawiera cenny kwas gamma – linolenowy, który w organizmie jest przetwarzany na prostaglandyny.

 

I to tyle. To są metody naturalnego wywoływania porodu o których ja słyszałam. Część sprawdziłam na sobie i wiecie co? Nic nie pomogło. NIC. 12 dni po terminie trafiłam na oddział patologi w celu wywołania porodu. Organizm każdej kobiety jest inny i to są słowa klucze. Na każdego podziała coś innego. Być może ja nie odkryłam metody, która podziałaby w moim przypadku a może takiej metody nie ma. Ciężko stwierdzić jednak warto próbować!

A jak było u Was? Czy sprawdziło się jakaś metoda? A może znacie jakieś inne? Z chęcią poznam Wasze opinie:)

Miłego dnia.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis to będę bardzo wdzięczna, gdy zostawisz komentarz, polajkujesz wpis na moim fanpejdżu, wpadniesz na instagrama lub polubisz mnie na FB.

Close

Fajny newsletter

Zapisz się do mojego newslettera a obiecuję wysyłać Ci tylko ważne wiadomości i tylko raz w tygodniu.  
Holler Box