macierzyństwo,  zabawki

Kącik dziecka w salonie

Czas czytania: 3 minut

Miejsce zabaw dziecka to temat bardzo kontrowersyjny. Pomiędzy rodzicami a dziećmi toczy się cicha walka. Powód? Zabawa. Rodzic uważa, że dziecko powinno bawić się zabawkami. W końcu nie na darmo pół wypłaty pozostaje w sklepach dla dzieci. Zabawki grają, śpiewają, jeżdżą i my rodzice mamy nadzieję, że kupimy sobie tym chociaż kilka minut na tę osławioną ciepłą kawę (hell yeahh). Macie tak? High five.

Wiadomo jednak, że dzieci zabawki mają w głębokim poważaniu.

To co robi mama jest super, a to co używa mam to już w ogóle rozwala system i wygrywa wszelkie nagrody najfajniejszej zabawki ever! Czyli taka np. ubijaczka do białka to mega czadowy świetlny miecz, który uwaga – przy uderzeniu w różne powierzchnie wydaje różne dźwięki (wow how???). Garnki to rewelacyjne bębny a drewniana łyżka to uniwersalny chwytak, popychacz i kijek.

Rodzice przechodzą w swoim życiu kilka załamań nerwowych. Jedno z nich związane jest właśnie z zabawkami. Kiedy nagle, zdajemy sobie sprawę, że nasz salon już nie jest nasz i już nie jest salonem. Zabawki wszędzie w ilościach hurtowych (rany, kiedy my tyle tego kupiliśmy). Dziecko, bawiące się tam gdzie jesteśmy my, czyli w kuchni i w salonie (moms life). Rozgardiasz, bałagan etc. etc. Oczywiście, wszystko zależy od wieku dziecka. Im mniejsze tym mniejszy bajzel. Taka prawda. Zawsze jednak, w każdym wieku najważniejsze powinno być bezpieczeństwo.

Bezpieczeństwo!

Pamiętam jak Jasio uczył się chodzić przy meblach. Nie mieliśmy wtedy dywanu, tylko matę piankową ale dosyć niewielkich rozmiarów. Do dziś pamiętam dźwięk uderzającej główki o podłogę. To był dramat. Nie wiedziałam co robić. Kupiliśmy dosyć duży dywan, który trochę te wypadki zneutralizował ale dał mi dużo dodatkowej roboty. Odkurzanie. Dużo odkurzania. Dywan przy małym dziecku to nie był kurła zbyt dobry pomysł.

Od kilku dni jestem szczęśliwą posiadaczką maty piankowej o imponujących wymiarach. I po pierwsze primo – dlaczego dopiero teraz ją mam! Po drugie primo – już ją uwielbiamy. Uważam, że przy próbach chodzenia, mata wspaniale amortyzowałaby upadki. Trzecie primo to wzór maty – droga (rany), która pozwala mi na wypicie [UWAGA] dwóch kaw pod rząd, ciepłych!

Kilka słów o macie. Takich technicznych.

Wymiary: 180 cm x 200 cm. Czaicie? Jest tak wielka, że ledwo ją umiejscowiłam. Pasuje idealnie akurat w takich wrażliwych miejscach. Jest serio ogromna! A przy tym system składania zaspokoi każdą z nas. Składa się w 5 sekund jak harmonijka. Jest to też jedna z zabaw Jasia 😉 Nasza poprzednia mata piankowa, była skonstruowana na zasadzie puzzli co oznacza, że gdy tylko Jasiulda zaczął kumać to mata nie była już w jednym miejscu. Dodatkowo wystające elementy zostały poodrywane. Tutaj nie ma opcji. Do maty dołączony jest pokrowiec, z uszami do którego na luzie wkładamy matę i możemy przechować gdzie chcemy.

Sprawa druga to jej grubość. 1 cm. Okazało się, że nagle kanapa przestała być naszym obiektem walk i przepychanek. Teraz rodzinnie leżymy na macie z czego najwięcej uciechy ma Jasiek. Zabawa trwa nieprzerwanie. Jest serio wygodnie. Miękko i jest dużo miejsca co generuje dużo pomysłów.

Raz miasto a raz góry

Mata ma dwa nadruki! Po jednej stronie jest piękny las z miarką. Po drugiej droga, którą Jasiek pokochał miłością czystą, prostą i całkowitą! Jeździ tutuami, brum brumami i wszystkim co ma koła, lub nie ma. Jego wyobraźnia właśnie odkryła, że jest nieskończona. Jasiek szaleje na tej macie, ćwiczy motorykę. Dobrze patrzeć jak tak samodzielnie (słowo klucz) się bawi. Dzięki Ci mato <3

Łatwo się ją czyści. Ściereczka i po sprawie. Odkurzam ją również odkurzaczem i powiem Wam, że dywan przegrał w tej konkurencji (jak w każdej zresztą). Dla zapracowanych mam, ceniących sobie swój czas jest to nie do przecenienia. Super sprawa, która ułatwiła mi życie.

Mata nadaje się idealnie zarówno do salonu jak i do pokoju dziecka. Ma kilka wariantów kolorystycznych, bo może nie każda dziewczynka kocha samochody 😉 Najważniejsze jednak jest to, że maty posiadają certyfikaty. Są bezpieczne dla dzieci od pierwszego dnia. Pamiętajmy, że dzieci lubią wszystko sprawdzać zębami. Lubią zjadać dziwne rzeczy. Lubią gryźć matę. Powinniśmy mieć pewność, że nawet jeśli taki incydent się wydarzy to naszemu dziecku nic się nie stanie.

Podsumowując.

Jeśli szukacie maty to rozważcie właśnie tę. Cena w stosunku do jakości jest moim zdaniem jak najbardziej na miejscu. No i ta wielkość. U nas dywan zniknął i w salonie mam cudowne miasto. Jasio szaleje z zachwytu i ja również z kubkiem ciepłej kawy w dłoni.

A możecie ją zakupić np. tutaj https://mamabrum.eu/p/24/494/dwustronna-mata-piankowa-xxl-skladana-1-cm-gory-i-droga–maty-piankowe-i-edukacyjne.html

Dobrego dnia piękni ludzie!


Close