Macierzyńska posucha towarzyska.

W naszym społeczeństwie można zauważyć pewną ciekawą regułę. Kiedy rodzisz dziecko przestajesz istnieć towarzysko. Serio, serio. Nie ma znaczenia jak bardzo byłaś/byłeś aktywny, jak wielu miałaś/miałeś przyjaciół – po porodzie jest posucha towarzyska. Każdy mówi do zobaczenia za 5 lat. Jeżeli w swoim gronie znajomych posiadałeś jakieś pary z dziećmi to pół biedy, oni Ci zostaną, ba oni nawet zintensyfikują swoje wizyty. Nagle okaże się, że macie ze sobą strasznie dużo wspólnych tematów (jak mogliście wcześniej tego nie zauważyć?). Dlaczego tak się dzieje? Ja Wam powiem 🙂

Kiedy jesteś singlem Twoje życie towarzyskie jest wypełnione po brzegi, ba aż się wylewa. Marzysz o chwili spokoju, chilloutu, samotności. Możesz sobie planować swój czas, swoje podróże jak chcesz i nikt nie ma prawa się wtrącać i narzucać swojego zdania. Jest cudownie. Po pewnym czasie, kiedy znajomi, przyjaciele łączą się w pary i Ty nagle tego pragniesz. Znajdujesz sobie tego wspaniałego księcia na białym koniu i życie jest piękne. Myślisz sobie to jest właśnie sens życia. Wyjścia z przyjaciółmi zaczynają być zastępowane wspólnym wieczorem z ukochanym. Spędzanie czasu tylko we dwoje staje się najlepszym co nas w życiu spotkało.Wtedy następuje pierwszy etap utraty części przyjaciół/znajomych. Dlaczego? A no właśnie.

Niestety życie weryfikuje wiele rzeczy i tak też jest z uczuciami. Kiedy w naszym życiu nurtem głównym staje się nasz partner, dla wielu jest to nie do końca zrozumiałe. Tematy rozmów zmieniają się, priorytety rozjeżdżają się a i czasu mamy znacznie mniej dla przyjaciół. Nie każdy potrafi to zrozumieć. Zauważcie, single spotykają się z reguły z singlami no trafi się tam jakaś jedna czy dwie pary. A i pary przyciągają się wzajemnie z dodatkiem kilku singli.

Kiedy już masz tego swojego wymarzonego rycerza nachodzą Cię myśli o reprodukcji. Pewnie niektórzy Twoi znajomi już dzieci posiadają a może nie. Nie zmienia to faktu, że coraz częściej o tym myślisz. Zastanawiasz się jakby to było. Przyglądasz się innym parom, rozmyślasz, analizujesz lub idziesz na żywioł. I bach – ciąża. Radość, oczekiwanie. I w czasie ciąży to jeszcze Ci znajomi to jakoś są. Jest już trochę inaczej, dziwnie ale jeszcze nie ma się do czego przyczepić. Nie pijesz i nie palisz co stawia Cię już trochę na uboczu.

Chociaż zaraz, zaraz już to że jesteś w ciąży stawia Cię na uboczu. Wszyscy traktują Cię jak jajko, nic Ci nie wolno robić i te niezręczne pytania: i co sikasz już co godzinę? kopie po nocach? a to dopiero początek haha, masz rozstępy? ile Ci cycki urosły? itp. I inne pytania i twierdzenia o których pisałam tutaj. W zależności od przebiegu Twojej ciąży prowadzisz to życie towarzyskie bardziej lub  mniej intensywne. Jednak pod koniec ciąży to masz ochotę położyć się gdziekolwiek jak słoń przy wodopoju i nie robić nic (chociaż nawet nie wiem czy słonie leżą przy wodopoju, przyjmijmy roboczo że tak). Owszem spotykasz się dalej ze znajomymi, ale dla Ciebie tematem przewodnim staje się Twój poród, szykowanie wyprawki, opieka nad niemowlakiem.

Rodzisz dziecko, wracasz ze szpitala do domu. Obolała, szczęśliwa, przerażona, wzruszona, pełna obaw, nieprzygotowana. Targają Tobą tak na maksa sprzeczne uczucia, że aż głowa boli od samego myślenia o tym. Hormony w Twoim organizmie zrobiły sobie niezłą imprezę także określenie Twojej osoby niestabilna emocjonalnie to mało powiedziane. Zamykasz się w domu na kilka miesięcy. Posucha towarzyska rozwija swoje macki coraz szerzej.Te pierwsze miesiące są trudne ale i cudowne zarazem. Jeśli karmisz piersią hormony sprawiają, że świata poza dzieckiem nie widzisz. Tak nas zaprogramowała natura ale o tym już pisałam tutaj. Tematem, który jest dla Ciebie najważniejszy i na który paplałabyś całą dobę jest Twoje dziecko. I to jest naturalne.

Zauważyłam, że niektóre kobitki to się tego normalnie wstydzą. Ba i ja taka byłam. W gronie bezdzietnych przyjaciół słowo ciąża, dziecko to był dla mnie temat tabu. Nie chciałam wyjść na taką matkę co to o niczym innym już nie potrafi gadać. I zupełnie niepotrzebnie. Bo to nie jest tak, że nas już nic nie interesuje. My jesteśmy spragnione rozmów inteligentnych, głupich, ploteczek ale nikt nie może mieć nam za złe, że co jakiś czas musimy coś napomknąć o naszej latorośli!

Czy jeżeli ktoś ma pasję, no nie wiem dajmy na to bieganie, to czy jeżeli coś o tym powie to ludzie przewracają oczami i mówią świiiir. No nie! To jego pasja, coś czemu oddaje serce, coś co go interesuje. Tak samo jest z matkami. Nasze dziecko staje się naszą pasją, chcemy wiedzieć wszystko o jego wychowaniu, pielęgnacji. Chcemy się dzielić naszymi sukcesami, osiągnięciami. Bądźmy szczerzy po kilku miesiącach siedzenia w domu czego Wy od nas oczekujecie!

Dlaczego po porodzie kontakty towarzyskie nie są już tak intensywne? Bo nie ma na to czasu, bo dziecko, bo ktoś jest chory, bo dziecko jest chore, bo ktoś nie ma czasu…  I to wszystko prawda. Niestety, stając się rodzicami przez pierwsze miesiące zrozumieją nas tylko inni rodzice. No bo kto normalny zrozumie fascynację kupkami, wagą czy wymiotowaniem? No tylko inny rodzic! Ja dopiero teraz to rozumiem. Zanim miałam dziecko mówiłam: nigdy nie będę taka, przecież świat się nie kończy na dziecku! Jak można stać się takim męczącym, monotematycznym człowiekiem, phh, ja na pewno nie…. Dupa Jasiu.

Oczywiście, że dokładnie taka się stałam i jest mi z tym dobrze. Jasiek to całe moje życie i o czym mam paplać jak nie o nim? Za kilka lat to się pewnie zmieni ale podejrzewam, że moje życie towarzyskie również, ale wejdzie ono na nowy etap. I jak się z tym czuję? Wyśmienicie. Ci najważniejsi ludzie w naszym życiu i tak w nim zostaną, chociaż te kontakty wejdą na inne tory bo trzeba będzie te spotkania organizować w zupełnie inny sposób.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis to będę bardzo wdzięczna, gdy polajkujesz wpis na moim fanpejdżu, wpadniesz na instagrama lub polubisz mnie na FB.