8 rzeczy, których nigdy nie należy mówić ciężarnej!!!

Ostatnio rozmawiając z koleżanką w zaawansowanej ciąży zeszło się na tematy ciężarne.  Wydarzyło się kilka sytuacji, które i ją i mnie doprowadzały do napadu szału. W ogóle kobieta w ciąży to taka istota delikatna, krucha a zarazem wybuchowa i głośna. Rozmawianie z ciężarną przypomina grę w sapera w windowsie. Bardzo trzeba uważać na to co się mówi, żeby takiej osóbki nie urazić, nie zdenerwować i nie wyprowadzić z równowagi – bo przecież nie mogą się ciężarne denerwować! A uwierzcie mi, taka bezbronna istotka może się zapalić i wystrzelić jak petarda na Nowy Rok i wtedy chrońcie się! Są jednak nieśmiertelne rzeczy, których nigdy nie należy mówić ciężarnej. Niestety i tak każdy to robi!

1. O matko! Czy to będą trojaczki? No bliźniaki to na bank

Tekst numer jeden z tekstów wszech-czasów. Brzuch ciężarnej to i tak jest temat drażliwy. Kobieta tyje kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt kilogramów i przez to przechodzi dodatkowe załamanie nerwowe patrząc na swoje odbicie w lustrze, w którym to odbicie się nie mieści!!! Wy myślicie że ona sobie nie zdaje sprawy z tego brzucha??? Zdaje sobie, 24 h na dobę sobie z niego zdaje sprawę. I teksty o wielkości brzucha schowajcie sobie w buty! Tego nigdy nie należy mówić ciężarnej.

2. A mojej siostry koleżanka to rodziła 48h!!!

Taaak. Szczególnie takie opowieści trafiają do jak to się ładnie nazywa pierworódek. Ogólnie temat porodu to jest temat o którym nigdy nie mów ciężarnej. Wszyscy się tego boją, ojcowie też. Różne porody są, różne komplikacje występują i każdy zdaje sobie z tego sprawę. Wyciąganie historii z dreszczykiem o męczarniach porodowych lub o pęknięciu kobiety we wszystkie możliwe strony powinno skutkować szybkim plaskiem w tył głowy na ogarnięcie! Na serio. Kobieta w ciąży się na to nie odważy, bo ona po takiej opowieści traci kontakt z bazą i w głowie już widzi te wszystkie masakryczne rzeczy. Jeżeli słyszycie takie komentarze, to proszę wyręczcie ją i sprawcie aby osoba głosząca takie makabryczne opowieści się wzięła i się zamkła 😉

3. Czy mogę dotknąć brzucha?

I tu Wam powiem, że jeżeli już takie pytanie pada to jest jakaś tam część sukcesu. Chociaż i tak ciężko jest odmówić. Z reguły natomiast obca łapa, bez pytania dotyka Twojego brzucha! To jest koszmar. Ja bardzo nie lubię kiedy ktoś mnie dotyka, gdziekolwiek, ktoś obcy rzecz jasna. Nie lubię, nie cierpię, tak mam. Moje ciało to moje ciało i koniec kropka. W ciąży to moje pilnowanie granicy mojego jestestwa weszło na wyższy poziom. Kiedy widziałam tą łapę szybującą do mojego brzucha to instynktownie się odsuwałam! Niektórzy łapali o co chodzi i z trochę obrażoną miną, rękę cofali i komentowali: aleś Ty delikatna. Ale nie dotykali. Po prostu nie pytajcie i nie dotykajcie. Dlaczego nie głaszczecie męskich jajek z gratulacjami? W końcu one też przyczyniły się do powstania dziecka? Słabo co? Mogę pogłaskać Twoje jajka? Skoro tego nie mówimy facetowi to nie mówmy nigdy ciężarnej czy możemy pogłaskać jej brzuch.

4. Kawa w ciąży? Zwariowałaś???

Oooo to jest powiem Wam jedno z bardzo niebezpiecznych pytań. Oj nawet bardzo. Kawa w ciąży wielu kobietom jest potrzebna. Być może dlatego bo chcą ciągle spać, a być może jest to taki ostatni punkt normalności, ostatnia rzecz którą mogą robić. Bo wbrew szerzącym się opiniom znawców Twojego życia kobieta w ciąży kawę pić może. Potwierdzone u mojego ginekologa. Nie można przekraczać jednak określonej dawki, wtedy może być to niebezpieczne. Więc jeżeli masz pchotę powiedzieć coś ciężarnej na temat kawy, to lepiej zamilcz, bo możesz spowodować wybuch porównywalny do Etny. Daj tej ciężarnej spokój, niech się delektuje tą z reguły słabą kawą, bo sprawia jej to ogromną przyjemność! Nigdy nie należy mówić kobiecie ciężarnej, że nie może pić kawy, to moja dobra rada.

5. Chyba będzie dziewczynka. Masakrycznie wyglądasz, no a dziewczynki zabierają urodę.

Takie pytanie ma drugie znaczenie, ukryte i tylko ciężarne potrafią je rozszyfrować. Ale ja Wam to zdradzę. Inaczej to znaczy: proszę zabij mnie teraz. Jak tak można w ogóle powiedzieć!!!! Po pierwsze, to ta prawda ludowa się nie sprawdza, jest to tylko jakiś zabobon ze średniowiecza. A po drugie, to jest jak z wagą. Nigdy nie należy mówić ciężarnej, że brzydko wygląda. Ona i tak czuje się jak krowa, nie dokładajmy jej dodatkowo zmartwień. Ciąża wyzwala w ludziach zielone światło do bycia niemiłym słownie.

6. Na prawdę wybraliście takie imię? Biedne dziecko, przemyślcie to jeszcze.

To jest sprawa rodziców jakie imię wybiorą dla dziecka. Ja wiem, że zdarzają się sytuacje kiedy uśmiech ciśnie się na usta jak w przypadku Neymara z Ciborza ale to nadal jest wybór rodziców. Pomyśl, a może im nie podoba się Twoje imię? Lub imiona Twoich dzieci. Bardzo długo nie mogliśmy się zdecydować na imię Jaś, znaczy mąż to wiedział od początku ale przez 7 miesięcy udawał, że pomaga mi wybierać imię a tak na prawdę, pomalutku naprowadzał mnie na słuszną drogę, którą on już obrał 😉 Kiedy już wybraliśmy, po bardzo długich męczarniach baaaaardzo dużo osób powiedziało, na serio? Matko szkoda dziecka, oklepane, co drugi teraz to Jaś, wymyślcie coś oryginalnego, nie ma w środku r to nie brzmi dobrze itd. Wsadźcie sobie te rady i mądrości wiecie gdzie. Nigdy nie należy mówić ciężarnej, że imię jej dziecka jest beznadziejne. Serio. To najzwyczajniej w świecie boli.

7. Chyba poród to już na dniach co? Taki wielki brzuch.

To coś podobnego do tych bliźniaków, ale poziom wyżej. Jeżeli to jest np. 7 miesiąc ciąży a Wy wyskoczycie z takim tekstem, to gwarantuję awanturę! Wielkość brzucha nigdy, ale to nigdy nie świadczy o terminie porodu. Ludzie kochani, opanujcie się. To nie jest miłe usłyszeć miedzy wierszami: matko, ale ona jest spasiona! Bo tak zawsze kobieta w ciąży to odbiera. Więc? Nigdy nie należy mówić ciężarnej, że termin jest blisko.

8. To Ty jeszcze nie urodziłaś? Matko.

Jeżeli zbliża się termin albo ten termin już upłynął, to ostatnie czego chce ciężarna, to komentarzy na ten temat. Czy Wy myślicie, że ona straciła rachubę czasu i nie wie, że termin już upłynął? Ja urodziłam dwa tygodnie po czasie i powiem Wam, że przez te dwa tygodnie miałam ochotę siedzieć w domu, żeby nikogo nie spotkać. Bo jak tylko się gdzieś wyłoniłam ludzie darli się z kilometra: Jeszcze nie urodziłaś! Matko dalej z tym brzuchem! Coś ten Jasiek nie chce wyjść! I co tu odpowiedzieć! Miałam ochotę się drzeć na nich, że wiem o tym. Samo przenoszenie generuje bardzo duży lęk, to jest lęk przed porodem, który i tak męczy z coraz większym natężeniem od początku ciąży i drugi lęk czy na pewno wszystko jest ok, bo skąd ten brak rozpoczęcia porodu. A te komentarze bez zastanowienia po prostu mnie irytowały na maxa. Jak wracałam do domu to oczywiście się martwiłam na maxa. Nigdy nie należy mówić ciężarnej, że powinna już urodzić.

A o tym czego jeszcze nigdy nie mówić ciężarnej przeczytasz tutaj, Matka polka matce Polce wilkiem.

A jak to było u Was? Macie jakieś swoje typy, które powinny się tu znaleźć??

Jeśli dotrwałeś aż tutaj to przybij piątkę i zostaw komentarz. Będę bardzo wdzięczna wiedząc, że ktoś w ogóle czyta moje wypociny 😉

Jeśli spodobał Ci się ten wpis to będę bardzo wdzięczna, gdy polajkujesz wpis na moim fanpejdżu, wpadniesz na instagrama lub polubisz mnie na FB.