Nie mlaskaj! Nie siorb! Nie jedz!

Matko, mój blog to się na prawdę robi tylko o chorobach 🙂 Starość nie radość jak to mawia moja Madre.

Co czujecie kiedy ktoś w Waszej obecności glamie? Albo siorbie, mlaska po prostu coś je? Pewnie nic. No i fajnie. To prawidłowa reakcja. Ja czuję wszechogarniającą złość, skok ciśnienia i nie mogę się uspokoić. Narasta to we mnie do granic. Nie potrafię skupić się na niczym innym, robi mi się gorąco, sekundy dzielą mnie od wybuchu. Jak przysłowiowa płachta na byka. Wyobraźcie sobie, że mnie to aż boli! Miałam tak zawsze, od kiedy pamiętam. Uważałam, że każdy człowiek na ziemi reaguje w ten sam sposób. Nie dopatrywałam się żadnych chorób, anomalii. Ot, po prostu nie lubię jak ludzie mlaskają, nic w tym złego. Dobre wychowanie, tak sobie myślałam. Niestety problem z czasem narasta. Kiedyś irytowało mnie wydawanie mlaszczących odgłosów, teraz denerwuje mnie nawet jak ktoś je. Po prostu je, bez otwierania buzi. Jak słyszę dźwięk mielonego w buzi jedzenia robię się biała z nerwów, następnie czerwona i prawie leci mi para z uszu. To jest dramat. Kiedy zwrócę komuś uwagę to wychodzę na Paniusię, której wszystko przeszkadza. Mój biedny mąż został sterroryzowany do granic możliwości. Wczoraj biedny nie mógł nawet żelek zjeść bo zaczęłam się na niego wydzierać. Chociaż muszę oddać mu, że bardzo się stara, bardzo pilnuje żeby buzia podczas jedzenia nie otworzyła się ani na milimetr. Dla mnie to jest koszmar.

Całkiem niedawno, przeglądając internety wpadłam na artykuł o mizogonii. Zainteresowała mnie nazwa (śmiechowa) ale w miarę zagłębiania się moje oczy otwierały się coraz szerzej. Myślę sobie WTF to o mnie!!! I mili Państwo, do mojej kolekcji chorób mogę sobie dopisać następną:D

Choroba została “odkryta” stosunkowo niedawno – w 2000 roku (wychodzi na to że chorowałam zanim wynaleziono chorobę cool;). Nie do końca wiadomo o co z nią chodzi. Nie znane są do końca powody występowania tej choroby. Naukowcy nie są zgodni. Z jednej strony podejrzewano kłopoty ze słuchem a z drugiej inaczej zbudowaną część mózgu. Badania są w toku

O co chodzi w tej mizofonii? Osoba dotknięta tym schorzeniem bardzo źle reaguje na dźwięki. Między innymi:

  • dźwięki towarzyszące jedzeniu (mlaskanie, siorbanie, przeżuwanie)
  • dźwięki związane z oddychaniem (chrapanie, kichanie, sapanie, oddychanie nawet to ciche)
  • dźwięki wydawane przez zwierzęta (miałczenie kota, szczekanie psa)
  • powtarzające się cykliczne dźwięki (zegarek, stukanie na klawiaturze)

 

Punktów zapalnych dla chorej osoby może być dużo więcej! Pamiętam, jak miałam jakieś 7 lat nie spałam całą noc z powodu tykającego zegarka. Nie mogłam skupić mojej uwagi na niczym innym, tylko na tym tyk,tyk,tyk,tyk. Narastała we mnie wściekłość, złość, agresja, bezsilność. Próbowałam z całych sił skupić uwagę na czymś innym, ale ten dźwięk wdzierał się do mojego mózgu przejmując kontrolę. To samo dzieje się z kapiącym kranem. Najgorzej jest kiedy panuje cisza i wtedy pojawia się ten jeden dźwięk i drąży tą moją świadomość doprowadzając mnie na skraj rozpaczy.

Moja rodzina to od dawna uważała mnie za psychiczną, więc w sumie mieli rację. Starałam się nie zwracać im uwagi, wychodziłam z pokoju ale nie zawsze się dało! Wiele przykrych słów ode mnie usłyszeli 🙁 Bo to jest tak, że słysząc glamanie, mlaskanie przestajesz nad sobą panować. Nie liczy się dla Ciebie nic innego tylko ten dźwięk. Nie możesz skupić swojej uwagi na niczym, kompletnie na Niczym. Ten dźwięk rozrasta się w Twoim mózgu przejmując wszystkie szare komórki i tworząc z Ciebie niewolnika aż w końcu następuje wybuch! Nieważne kto stoi obok Ciebie, kto jest źródłem tych dźwięków. Najsmutniejsze jest to, że z reguły są to osoby dla Ciebie najbliższe. Nie dość, że czujesz się fatalnie z powodu nadwrażliwości na dźwięki to masz poczucie winy z powodu złego zachowania do najbliższych. Ranisz ich, wiesz że robisz źle, ale nie potrafisz inaczej. M A S A K R A Nadwrażliwość może prowadzić również do myśli samobójczych!

Do leczenia tego schorzenia można wykorzystać terapię habituacyjną, polega ona na tym, że dźwięk który wywołuje w pacjencie negatywne emocje, kojarzony jest z dźwiękiem, który pacjent odbiera jako przyjemny. Pomóc może również psychoterapia.

Ciekawa jestem jak jest u Was? Spotkaliście się kiedyś z pojęciem mizofonii?

Miłego dnia 🙂

 

Jeśli spodobał Ci się ten wpis to będę bardzo wdzięczna, gdy zostawisz komentarz, polajkujesz wpis na moim fanpejdżu, wpadniesz na instagrama lub polubisz mnie na FB.