Macierzyństwo prawdy i mity na moim przykładzie

Jestem (dojrzałą:) matką jednego małego dziecka. Ciąża była wyczekiwana i planowana. O dziecko z mężem staraliśmy się 4 lata z jedną stratą w tym czasie. Starałam się przygotować pod wieloma aspektami na przyjście dziecka na świat i myślałam, że jestem naprawdę obkuta na cztery nogi. Bzdura!!! Nie da się wszystkiego wyczytać w książkach! Tam to wszystko jest takie łatwe, proste. Nie da się również przygotować obserwując mamy i to jak zajmują się swoimi pociechami. Nie da się wyłapać wszystkiego rozmawiając z innymi rodzicami. Chyba, że to ja nie mam daru czytania i słuchania ze zrozumieniem oraz obserwacji.

Wiele rzeczy mnie w tym macierzyństwie zaskoczyło, kilka obezwładniło a kilka zachwyciło. Podzielę się z Wami moimi jakże ważnymi 😉 przemyśleniami.

Dziecko zmienia całe życie

Prawda

Oj tak. Zmienia wszystko. Posłużę się frazesem “nic już nie jest takie samo”. Tego najbardziej obawiałam się w ciąży – nie będę mogła robić tego na co mam ochotę wtedy kiedy mam ochotę. I te obawy się ziściły. Jednak pocieszające jest to, że mi to nie przeszkadza! Organizacja czasu nagle okazała się taka prosta. To nie jest tak, że młoda mama nie ma czasu dla siebie. Na początku może tak, ale z każdym dniem uczy się planowania swojego dnia. Wiem, wiem dzieci są różne. Oczywiście dlatego ja piszę na swoim przykładzie. Przez pierwsze dni po wyjściu ze szpitala rzeczywiście nie miałam czasu na nic ale prawda jest też taka, że równolegle nie miałam na nic ochoty! Obolała (po CC), opuchnięta (nogi jak balony po kroplówkach), z dużym brzuchem, z wielkimi bolesnymi piersiami przy temperaturze za oknem 35 stopni C. Dramat i masakra. Nie w głowie mi było malowanie się, strojenie, czytanie książek czy towarzyskie spotkania. Pierwsze dwa tygodnie spędziłam na poznawaniu się z moim dzieckiem i to był priorytet. Na dalszy plan zeszło zmywanie, pranie czy sprzątanie. Teraz po 10 tygodniach mam czas na delektowanie się kawą z rana, na wystrojenie się, pomalowanie czy spotkania ze znajomymi. Poznając nasze dziecko uczymy się jego potrzeb, jego zegara dziennego i dzięki temu możemy sobie wszystko poukładać. 

Karmienie piersią to męczarnia

Prawda i mit jednocześnie

Karmienie piersią jest ciężkie. I mówię to ja, osoba która nie miała większych problemów z laktacją. U mnie laktacja mimo CC ruszyła pełną parą. Problemem jest raczej zbyt szybkie wypływanie mleka (fontanna strzelająca w buzię Jasia ), jednak Janek daje sobie z tym radę. Mimo tego jest to ciężkie. Dziecko potrafi wisieć przy piersi na początku nawet godzinę. Przy karmieniu piersią nie wiemy czy dziecko zjada tyle ile trzeba. Zamartwiamy się czy dobrze przybiera na wadze, czy mamy dobre mleko. Karmienie piersią zajmuje dużo więcej czasu niż karmienie butelką. ALE

Nic nie jest w stanie zastąpić tego uczucia jakie daje karmienie piersią. Nic. Tego ojcowie nam zazdroszczą i mają racje. Nie potrafię nawet tego opisać. To się po prostu dzieje. Cała złość przechodzi, gdy dziecko przystawione do piersi spokojnie ssie. Mnie osobiście ogarnia wtedy taka błogość, rozczulenie – za każdym razem. Wszystko w tym momencie traci na ważności. Ważna jest ta chwila.

Po porodzie kobieta przestaje o siebie dbać

Bywa różnie 🙂

Tak jak każda ciąża jest inna tak każda kobieta inaczej przechodzi połóg. Nie można tutaj nikogo porównywać. Reakcje i zachowanie kobiet po porodzie mają ogromną rozpiętość. Zależy to od samego porodu, przeżyć, psychiki, hormonów. Nie bez znaczenia jest też pomoc po porodzie. Tak jak pisałam wyżej, w pierwszych tygodniach nie miałam kompletnie potrzeby dbać o siebie (pomagał mi w tym brak lustra w domu ;). Przyszło to z czasem. Po 10-ciu tygodniach mogę powiedzieć, że wszystko wróciło do normy. Są dni, że mam to głęboko w … nosie 🙂 Liczy się mój mały urwis.  Mam koleżanki, którym przestało zależeć na wyglądzie. Nie jest im to potrzebne do życia. I to jest ok. To ich decyzja, świadoma. Nie można tego oceniać. Ważne jest to jak się czują. Jeżeli świetnie – to co w tym złego? Być może potrzeba wróci lub też nie. To nie jest już istotne. Posiadanie dziecka zmienia Twoje wybory i decyzje.

Ból porodowy zapomina się jak tylko zobaczy się dziecko

Gówno prawda

Pamiętam go do dziś. Ból jak ból, wiadomo każdy z czasem mija i idzie w zapomnienie. Ale takiego bólu nigdy się nie zapomina. Łącznie rodziłam 19 h (wywoływany poród) i takiego bólu nie da się zapomnieć. Pomimo, że jak zobaczyłam dziecko czułam tylko mega mdłości od znieczulenia i nic od ramion w dół to w pamięci cały czas miałam ból sprzed 10 minut. Pamiętam to do dziś. Wraz z upływem dni pamięć o tym wydarzeniu staje się coraz słabsza żeby prawie całkiem zblednąć. Do tego stopnia, że po 10-ciu tygodniach łapię się na myśli phii mogłabym rodzić jeszcze raz nie było wcale tak strasznie. Także ból się zapomina ale nie tak od razu. Najpierw musi nastąpić okres przejściowy 😛

Pokochasz swoje dziecko od pierwszego wejrzenia

Nope

Taka miłość potrzebuje czasu. W pierwszych chwilach czujesz do dziecka czułość. Jesteś oszołomiona, wzruszona. Nowe doznania zalewają Ci serce ale to nie jest miłość. Miłość tak jak między dorosłymi ludźmi tworzy się stopniowo. To silna więź, która potrzebuje czasu. Poprzez codzienne poznawanie się, zabawę, spędzanie czasu ta nić oplata Was oboje aby po jakimś czasie stać się nierozerwalnym węzłem, nierozerwalnym do końca życia. Pierwszy uśmiech Twojego dziecka uświadamia Ci co to jest dopiero miłość do dziecka a to dopiero początek. Od początku czujesz coś niesamowitego do swojego dziecka, ta odpowiedzialność za malutką istotkę rozsadza Ci serce ale to właściwe uczucie przyjdzie z czasem.

Kobieta po porodzie zmienia się

Fakt

Odpowiedzialne za to są hormony (pisałam o tym w poprzednim poście). Dziecko wysuwa się na prowadzenie w hierarchii kobiety. Mąż, rodzina nie są już tak istotni jak przed pojawieniem się potomka. Nie wiem czy taki stan utrzymuje się do końca czy to kwestia tygodni, miesięcy.

 

A jak to było u Was? Piszcie śmiało.

Buziaki <3